Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Fashionistas - Wild

Dzisiaj prezentuję nabytek nieplanowany. Na skutek impulsu pojechałam do marketu, a tam na półce stała jedna jedyna Wild z pierwszej serii. Nie było reszty kolekcji, bo jak by była to bym kupiła. W Wild najlepsza była jedna cena - 20zł. Lubię ją za tą kieckę, jest bardzo dopracowana. Fajne są podoba mi się też malunek ust, róż nie jest taki neonowy jak u niektórych. Uwielbiam też tą możliwość wyginania się, której u lalek z wymienną głową nie ma. Co do włosów mam mieszane uczucia - są dwukolorowe co mi się bardzo podoba mają też świetną grzywkę, ale włosy są gorsze jakościowo niż u starych lalek i nierówno podcięte. Na siłę mogę się czepiać kiczowatej biżuterii i butów, a także kolan, które są zginane "tradycyjnie", a nie jak u nowszych fashionistek. Tą różnicę trudno opisać, kto ma, to wie. jedna Wild prezentuje się pozytywnie i jest fotogeniczna. Sesja poniżej.

















Pozostając w temacie zwierzęco - kocim, dwa zdjęcia mojego paskudnego kociska:

środa, 25 stycznia 2012

Torcik urodzinowy

Chociaż urodziny miałam 3 tygodnie temu to dopiero w tą sobotę "świętowałam" je. Czyli rodzina spotkała się na obiadku. A tort był małym dziełem sztuki. Był to barbio-tort. Czyli podróbka barbie włożona w tort, w ten sposób, żeby wyglądało to jakby miała balową sukienkę. Nie dość, że tort ładnie wyglądał to i dobrze smakował. I tu kończą się miłe rzeczy. Lalka przeżyła spotkanie z cukiernikiem-sadystą. brakuje jej nóg i ma wgniecione ramie. Kiedy położono biedną lalkę na talerzu, żebym sobie zdjęła lukier i porównano ten zabieg z obgryzaniem pałki z kurczaka zrobiło mi się niedobrze i lalka musiała być ewakuowana na parapet. Po tym jak doszłam do siebie przystąpiłam do oględzin. Lalka była umazana w resztkach ciasta i lukru, włącznie z włosami, brakowało jej nóg(bo tort by był za duży). No i się rozczuliłam nad tą paskudą. Dziwię się, że z moją wrażliwością nie zostałam wegetarianką, ale chyba moje obrzydzenie do zieleniny jest większe. Tak czy inaczej lalkę umyłam i okazało się, że w łepetynie woda jej została. Pół godziny wytrząsałam i wyciskałam wodę z łba. Potem lalka powędrowała na kaloryfer. Po wyschnięciu pojawił się nowy problem: w co ja ją ubiorę? No i wygrzebałam kostium syrenki w którym lalka musi siedzieć dopóki nie zgłosimy się po odbiór nóg.

Lalka w stanie nienaruszonym:

Piękna różowa sukienka z lukru. Pyszczek lala ma dosyć sympatyczny z niebieskimi oczami i długimi rzęsami. Ma różowe cienie do powiek i malinową szminkę. Włosy są związane w kucyk koloru miedzianego blondu. Poniżej umyta w zielonym kostiumie syrenki: